wtorek, 26 lutego 2013

Na dzień dobry

Formuła 1 i kobieta? Wielu męskim kibicom kojarzy się raczej z Pit Babe, która jest „ozdobą” wyścigu niż jej częścią, okazjonalnie z dziewczyną, kochanką lub żoną danego kierowcy. Męska część widowni F1 spotykając kobietę, która interesuje się F1 często patrzy z niedowierzaniem, a niektórzy parskają śmiechem i twierdzą, że pewnie, dlatego, iż któryś z kierowców im się podoba. Nazywam się Roksana i jako studentka dziennikarstwa staram się łączyć przyjemne z pożytecznym – słowem obecnie wolontaryjnie piszę dla dwóch portali F1 – Motocaina oraz Motorsport Grand Prix, a żeby tego było mało jestem jednym z dwóch administratorów na Facebooku F1 Racing – wydanie polskie oraz Motorsport Grand Prix – ktoś pomyśli, że nie mam pewnie co robić w życiu, ale dla mnie jest to swego rodzaju odskocznia od studiowania, mimo iż ta odskocznia zwie się pracą. Dlaczego postanowiłam założyć bloga o takiej tematyce? Po pierwsze jest to element zaliczenia z przedmiotu, który obecnie znajduje się w programie studiów. Po drugie chciałam pisać o czymś, co mnie interesuje oraz dzięki wielu znajomym mi fanom F1 będę mogła pisać to dla kogoś J

Za 10 dni zaczynają się pierwsze treningi w Australii. Nie będę oczywiście tutaj zanudzać suchymi faktami tylko pisać o pewnych rzeczach z kobiecego punktu widzenia. Oczywiście czasem się zdarzy jakieś przemyślenie na temat jakiejś ploteczki, ale broń Panie Boże to nie będzie Pudelek w wersji F1 ;)

Nauczona doświadczeniem wiem, że wiele kobiet boi się przyznać do tego, że interesuje się sportami motorowymi – sama doświadczyłam ironicznych uśmiechów, kąśliwych uwag nie mówiąc o naśmiewaniu, że kibicuję pewnemu kierowcy bo jest przystojny – nie przeczę, jest, ale kibicuję mu także dlatego, że swoją wolą walki, to, jakim jest człowiekiem oraz to jak się zachowuje na torze pokazał, że ludzkie uczucia w F1 nadal istnieją. Kiedyś było ich dwóch, teraz został jeden, który niewykluczone, że po tym sezonie odejdzie z F1… i co ja wtedy zrobię? Całe „kibicowskie życie” płakałam, śmiałam się i cieszyłam razem z nim. Nadal będę oglądać wyścigi, ale będę czuła pustkę jak po odejściu Schumachera, który odchodził dwa razy i dwa razy to odczułam. Nie wiem dlaczego, ale mimo iż nie miałam okazji poznać Schumachera, to się do niego przywiązałam. Tak samo jest z Felipe Massą.

Słowem będę pisać o tym na czym – tak myślę – się znam oraz o tym co jest moją wielką pasją. Może uda mi się w ten sposób pokazać, że kobieta to nie tylko „ozdoba” w F1? Może trafi tu jakaś fanka, która po przeczytaniu paru moich wpisów nie będzie się czuła dziwnie i nie będzie ukrywać swojej pasji? Nie wstydźcie się tego, że kochacie zapach benzyny, ryk silnika i całej tej adrenaliny towarzyszącej oglądaniu F1 ;)