czwartek, 9 maja 2013

Ludzie z pasją


Mimo iż dzisiejszy dzień powinnam spędzić na obijaniu się lub przygotowywaniu  na urodziny koleżanki muszę coś Wam napisać. Dziś przeprowadziłam krótką acz bardzo dla mnie przyjemną rozmowę o F1.

Pasja – to jedna z tych rzeczy, którą kocham w ludziach. Każdy czymś się interesuje, zajmuje, wykonuje co sprawia mu przyjemność. Rozmowa była szalenie przyjemna, bo mogłam z kimś porozmawiać o tym jak się zaczęła moja przygoda ze sportami motorowymi, która jest dość śmieszna, ale dziś nie o tym. Ten błysk zaciekawienia w oku, ta umiejętność słuchania – takie rzeczy cechują ludzi z pasją. Potrafią słuchać z ogromnym zaciekawieniem innych ludzi zakręconych na jakimś punkcie.  

Powiem Wam, że przyzwyczaiłam się do tego, że mało kogo interesuje F1 albo ogólnie rzecz biorąc moja pasja, jednak czasem można spotkać kogoś, kto ma miłość do danej dziedziny życia w sercu na zawsze. Krótko napisane, ale nie potrafię opisać tej radości, kiedy mogą podzielić się swoją miłością do tego całego "bałaganu" ;) 

czwartek, 2 maja 2013

Czapka z historią

Każdy z nas próbuje zdobyć coś związanego z naszym ulubionym kierowcą, co miał w ręku, czego dotykał, albo na czym się podpisał. W moim przypadku zawsze dążyłam do tego by zawsze mieć coś związanego z Schumacherem albo Massą. Jakieś 6-7 lat temu pojechałam z rodzicami odwiedzić naszego sąsiada na działkę. Przyjechaliśmy rowerami – akurat była słoneczna, piękna pogoda. Sąsiad kończył malować coś za domkiem, ja siedziałam i oglądałam jakiś mecz, ogólnie rzecz biorąc trochę się nudziłam. Nagle, kątem oka zauważyłam, że mój sąsiad na głowie czerwoną czapkę Dekry z flagą Monako i napisaną dość mocno markerem jedynką. Przecież kiedyś tak podpisywał swoje czapki Schumi!  

Oczywiście poinformowałam po cichu o tym tatę, a ten zaczął rozmawiać na temat czapki, bo mi było trochę głupio. Sąsiad coś mówił, że to od zięcia, że coś tam. Bardzo mnie to zaciekawiło, bo wiedziałam, ze zięć mojego sąsiada jest Włochem, więc spoglądałam co jakiś na tatę, by coś zrobił, nagle sąsiad wypalił: „już wiem!” i jak usłyszałam, co to za czapka, skąd i kogo to zamarłam...  

Okazało się, że czapka faktycznie była od owego zięcia, ale ten dostał ją od kolegi Włocha, który był na wyścigu na Monzy.... pewnie wiecie, co będzie dalej... Czapka faktycznie należała do Schumachera... Kiedy Schumacher wygrywał wyścig na torze Monza w zwyczaju miał rzucać czapką w publikę.... głupio mi było powiedzieć, aby ją mi dał, bo przecież w niej chodził, ale się udało... czapka samego Mistrza Schumachera była moja. Zniszczona, trochę brudna, ale moja. Obecnie leży na zasłużonym miejscu, czysta i ciesząca oko.

Wiele osób jak pyta się co mam w swoich zbiorach nie chce mi uwierzyć w całą tą historię, ale zawsze powtarzam sobie w duchu „nie musisz wierzyć”. Jednak ta historia pokazuje, że niemożliwe staje się możliwe ;)