środa, 6 sierpnia 2014

Przyjaciel/kolega w F1 – inny punkt widzenia

Kiedyś Robert Kubica i Lewis Hamilton odnieśli się do przyjaźni w F1. „Chcesz mieć przyjaciela w F1, kup sobie psa.” Rafaela Massa nie lubi F1, ponieważ jest „to zimne i nieprzyjazne miejsce.” Jednak chcę się do tego odnieść w nieco innym kontekście.

Nie jestem kierowcą F1 ani żadnym znanym dziennikarzem, ale żyję w środowisku, które kręci się wokół F1/MotoGP i innych serii wyścigowych. Oczywiście, że są hejterzy i Ci, którzy wymyślają niestworzone rzeczy o pewnych ludziach i faktach, ale nie o tym.

Tak się dzisiaj zastanawiałam, czy istnieje przyjaźń/relacje koleżeńskie na linii dziennikarz – dziennikarz, dziennikarz – kierowca. Pewnie co człowiek to opinia, ale ja uważam, że o wielu rzeczach nie wiemy i źle odczytujemy dane zdarzenia. Pierwszy przykład, który przytoczę, to Felipe Massa i dziennikarz O Globo, Celso Itibere (który jest jego wiernym kibicem) oraz drugi dziennikarz, tym razem telewizji Globo, którego imię i nazwisko wypadło mi akurat z głowy..., ale zapewne część z Was będzie kojarzyć tego pana z obszernego wywiadu, którego Felipe udzielił właśnie temu panu po wypadku na torze Hungaroring. Panowie znają się od x lat, spotykają się prywatnie, odwiedzają wzajemnie i żadnej ze stron nie przeszkadza to, gdzie pracują. Co więcej ani jednemu ani drugiemu nie przeszkadza to w krytykowaniu Brazylijczyka na łamach gazety czy na antenie podczas wyścigu. Można? Jak widać można.

Idziemy dalej. Fernando Alonso i Antonio Lobato. Tu może przesadzam z przyjaźnią, ale znajomość obu panów powoduje, że zarówno jeden jak i drugi pozwalają sobie na bardzo wiele. Kto nie zna żartów Alonso podczas relacji live Lobato, to polecam pobuszować na YT. Można się nieźle pośmiać ;)

Jednak bycie miłym, przyjaznym etc. może zaowocować także tym, w jaki sposób ludzie do nas podchodzą i jacy są wobec nas. Tu przykład dziennikarza, który po prostu momentami powala mnie na łopatki – Kai Ebel, dziennikarz F1 w stacji RTL. Oryginalny styl bycia, poczucie humoru oraz stosunek do otoczenia powoduje, że kierowcy chętnie z nim rozmawiają, niektórzy żartują a nawet oblewają go dla zabawy wodą lub przedrzeźniają i parodiują!Timo Glock jest w tym mistrzem ;)

Przykłady można mnożyć i pewnie powiecie, że to wyolbrzymienie, ale ja sama wiem, że można być dziennikarzem i pisać z kierowcami/dziennikarzami o ich sprawach prywatnych/zawodowych i nigdzie o tym nie mówić. Ja po prostu mam taką zasadę, że to, co ktoś mówi mi prywatnie, zostaje zachowane dla mnie i tylko dla mnie.

Poza tym... można się kumplować z dziennikarzami i kierowcami. Rozmawiać z nimi przez FB, TT, a nawet przez telefon. Przetestowane i sprawdzone ;)

1 komentarz:

  1. Będąc na wyścigu w Austrii spotkałem masę zaprzyjaźnionych ze sobą dziennikarzy. Spotykają się ze sobą co tydzień, dwa, więc trudno, żeby się do siebie nawet slowem do siebie nie odzywali. Sam nawet udało mi się zaprzyjaźnić z jednym z nich i jestem pewien, że następnym razem znów przegadamy jakiś trening:p

    OdpowiedzUsuń