piątek, 4 września 2015

Może ktoś mi uwierzy...

Kiedyś powiedziałam sobie, że nigdy nie będę gwiazdą i nie będę traktować innych gorzej od siebie, bo wiem jak to jest być wyśmiewana, krytykowana. Przez całe moje życie dążyłam i dążę do tego, aby nie tylko spełnić swoje marzenia, ale również zrobić coś dla innych.

Nigdy nie oczekiwałam oklasków, konfetti i innych takich za prowadzenie różnych fan pagy, nigdy nie oczekiwałam za to zapłaty, wystarczył mi fakt, że w danym miejscu zebrałam dane osoby, które razem ze mną chcą dzielić pasję. Rozmawiam z wieloma osobami, które są znane z telewizji. Cieszą mnie głupie dla wielu gwiazdki, bo to daje mi siłę do tego, by próbować zrobić coś nie tylko dla siebie, ale i dla mojego portalu czy innych osób, które są dla mnie ważne. Wystarczy zwykłe „dziękuję”, zwykłe „niezła robota”. Nie zależy mi na sławie, ale na tym by robić to co kocham i sprawia mi i innym przyjemność. Jednak wiele osób uważa, że mam ukryty plan, cel i robię to co robię by się wybić...

Niestety, wiele osób uważa, że jestem gwiazdą, która w jakiś cudowny sposób ma kontakty. Nie drodzy hejterzy oraz drodzy znajomi, nie zrobiłam nic poza tym, że jestem sobą i nikogo nie udaję na siłę. Ja wiem, że zazdrość to okropna cecha, sama czasem zazdroszczę, ale potrafię się kopnąć sama w cztery litery i powrócić do działania, nawet jeżeli to jakiś czas trwa.

Ci, którzy mnie poznali lub znają wiedzą, że mam trudny charakter, że potrafię jęczeć i smęcić, ale po niezłym opr wracam z większą siłą. Jednak to są tylko moje słowa i nie wszyscy muszą wierzyć. Rozumiem to i szanuję wasze zdanie. Nie można mówić wszystkim co się robi, bo nie starczyłoby mi czasu, zresztą ktoś mnie nauczył, że nie robi się czegoś dla kogoś, tylko dla siebie, ale nadal nie potrafię tego wprowadzić w życie w 100%, bo to nie mój charakter. Dziś tak naprawdę doceniam zdania i słowa pewnej osoby, mimo iż wtedy uważałam, że to nie w moim stylu, ale dziś wiem, że ta osoba robiła to dla mojego dobra. Czas chyba dojrzeć i zrozumieć, że świat jest okrutny i nie ma nic za darmo. Okrutne, prawda? Pewne działania mogą wyglądać inaczej niż może się to wydawać, ale to wszystko się ponoć nazywa życie. „Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia” i tak, zgadzam się z tym.

Zastanawiam się, co jeszcze napisać, ale nie mogę przez całe moje życie udowadniać wszystkim, że to, co robię, robię z innego powodu niż ktoś sobie wymyślił. Nie mogę wszystkim pisać: „nie, to nie prawda”, bo i tak mi nikt nie uwierzy a i ja w końcu stracę wszystkie siły na tłumaczenia, ale przecież tłumaczy się winny, prawda?. Ludzie dorabiali, dorabiają i będą dorabiać sobie teorie, czas sobie to uzmysłowić. Mogę jedynie starać się nie przejmować tym wszystkim, przełykać to wszystko i robić swoje dalej, ale są takie dni, kiedy po prostu zastanawiam się czy to ma sens, aby kopać się z koniem, bo czasami tak wygląda.Pytanie tylko czy jest sens próbować? 

Nie napisałam tego wszystkiego byście nagle do mnie pisali i mnie pocieszali, po prostu to jedyne miejsce, gdzie mogę napisać co myślę i będzie mi lżej...